środa, 12 lutego 2014

Gdzie i jaki kupić miecz?

UWAGA! Tekst został zaktualizowany w dniu 15.06.2015
To pytanie często pada na różnych forach i listach dyskusyjnych. Dlatego postanowiłem zająć głos w temacie. Zdania są mocno podzielone. Ale mało kto zwraca uwagę, że wynika to zazwyczaj z różnych potrzeb. Bo co innego weźmiesz na bohurt, a co innego do pojedynków.


Tekst jest wyłącznie moją opinią. Dotyczy on broni, którą miałem okazję walczyć. Dlatego nie zdziwcie się, jak nie będzie wszystkich rzemieślników aktywnych na rynku. Gdyby któryś z producentów chciał się dopisać do listy to zapraszam do kontaktu.

Jaki jest miecz każdy widzi


Zanim zaczniesz sugerować się zdaniem innych to pamiętaj! Racja jest jak dupa - każdy ma swoją. Jeden będzie zadowolony z każdego badziewia, byle tanio. W końcu używa miecza tylko w sezonie na inscenizacjach. Czyli raz na tydzień (jak dobrze pójdzie) po to, żeby klepnąć się kilka razy. Drugi będzie ostro tłukł na bohurtach i potrzebuje czegoś ciężkiego i sztywnego. Byle nie pękło i miało odpowiedni wygar. Jeszcze inni będą potrzebowali broni dobrze wyważonej o odpowiednich parametrach by łatwiej zdobywać punkty na turniejach indywidualnych. A jeszcze inaczej wyglądały miecze używane w średniowieczu.

Każdy z tych wyżej wymienionych ceni sobie inne cechy. To naturalne. Dlatego słuchając czyjejś opinii warto się zastanowić kim jest ta osoba i do czego używa miecza. Bo można się niemile zdziwić. Wydaje mi się, że atrybuty najbliżej zbliżone do historycznego miecza cenią sobie ci ostatni (od pojedynków). Oczywiście dzisiaj nie walczymy na śmierć i życie, nawet pchnięć nie stosujemy (nie licząc konwencji DESW) dlatego niektóre z cech budowy miecza tracą swe znaczenie. Trochę to jest komiczne jak niektórzy doświadczeni siepacze doradzają młodym jako powinien wyglądać dobry miecz - bo jedni mówią o narzędziu do współczesnych potrzeb, a drudzy chcą się dowiedzieć czegoś o historii.

Ale do rzeczy. Nie każdy miecz nadaje się do rekonstrukcji. Pół biedy jak nadaje się chociaż do walki. A powinien być odpowiedni do obu. Napisałem już kilka słów o doborze miecza, dzisiaj nieco rozwinę temat. Już na etapie oglądania broni możemy stwierdzić kilka rzeczy. Pierwszą rzeczą to wygląd ogólny. Tutaj najbardziej charakterystyczną rzeczą jest kształt miecza. owinien być prosty albo zwężający się ku sztychowi. Poza nielicznymi wyjątkami (typ XVIIIe wg Oakshotta, federschwert albo wąsy) to wszelkie udziwnienia na głowni miecza sygnalizują, że nadaje się on wyłącznie dla miłośników fantasy. Również wszelkiej maści rękojeści rodem z Mordoru nie są pożądane.Drugą cechą jaką widzimy, nie biorąc nawet broni w dłoń, to jego przekrój (szlif). Czyli zbrocze (strudzina) albo grań (ość). Jeśli nie ma żadnego z tych dwóch i jest po prostu sztabą to wiedz, że coś jest nie tak. Jeśli zbrocze kończy się nad jelcem to również wiedz, że coś się dzieje. I o ile sama strudzina może być bardzo cienka albo cholernie szeroka (zazwyczaj jest gdzieś pośrodku) tak póki jest przeciągnięta aż do trzpienia - jest ok. Bywały też egzemplarze, które miały dwa albo trzy zbrocza. Mogły też nie mieć w ogóle ale tylko pod warunkiem, że występowała grań. Szybki rysunek poglądowy:


Inną rzeczą z wyglądu, którą jesteśmy jeszcze jako-tako określić to waga miecza. Jeśli głowica i jelec są wielkie i masywne, a klinga gruba to miecz będzie ciężki i nienadający się do walki. Taka oczywista oczywistość, ale nie każdy zwraca na to uwagę. Zwłaszcza przy zakupach przez internet, gdzie rzadko kiedy podaje się wagę broni.

Inną parą kaloszy są miecze do DESW. Z racji tego, że w tej zabawie pierwszeństwo ma walka to wykonanie broni nie jest tak istotne. Żeby uczestnicy się nie pokaleczyli broń musi mieć inne parametry niż ta do walki w zbrojach. Przede wszystkim klinga musi być dużo bardziej elastyczna, żeby zminimalizować ryzyko kontuzji. Ale o tym innym razem, dzisiaj o mieczach do walk rycerskich.

Aby określić inne parametry trzeba wziąć broń do ręki. Miecz nie powinien być zbyt sztywny ani zbyt elastyczny. A tym dość giętki. Co to wszystko oznacza? Klinga nie powinna latać, uginać się pod wpływem własnego ciężaru, czyli "wędkować". Natomiast powinna pracować na płazie (wytracając energię uderzenia poprzez odkształcanie się). Wielu rzemieślników robi broń zbyt sztywną, którą następnie hartują. Paradoksalnie to jest pożądane przez niektórych klientów (np. bohurtowcy). Dzięki takiemu zabiegowi miecz jest bardziej wytrzymały na krawędziowanie.

Na koniec zostawiłem wagę miecza. Organizatorzy turniejów rycerskich z wiadomych tylko sobie przyczyn stawiają na ciężką broń. Mam tu na myśli względem historycznych egzemplarzy. Współczesne minimum wagi to historyczna górna granica - czyli 1200g dla mieczy jednoręcznych. Dla mieczy długich wymagają 1700g, podczas gdy dla historycznych broni średnia wynosi 1500g. No dobra, niech im będzie. Patologia zaczyna się gdy ktoś próbuje walczyć mieczem jednoręcznym ważącym 2kg i więcej. A takie wciąż spotykamy na imprezach.

Od kogo kupić miecz?


Wychodząc jak zwykle na przekór zacznę od kogo nie kupować broni. Generalnie do walki nie nadają się (choćby producent piszał, że się nadają) mieczy z: agru.pl, Kuźnia Jeleń, STARKOW i generalnie wszystkie tanie, obskurne i dziwne wynalazki z allegro.pl i podobnych serwisów. Te miecze są nieestetycznie wykonane, ciężkie, spawane albo trwale się odkształcają. Również ich waga i wyważenie często pozostawia wiele do życzenia. Niby czasem okazja się trafi na serwisach aukcyjnych, ale żeby z niej skorzystać musisz mieć już pewne doświadczenie w temacie. A skoro czytasz ten tekst to zapewne nie masz :-) Także nie ryzykuj, bo w większości przypadkach to tylko strata hajsu. Nie da się kupić za mniej niż pięć stów dobrej broni do walk rycerskich i koniec.

Drugą grupą, której mówię stanowcze NIE to miecze starej generacji. Zasłużyły sobie na osobny akapit tym, że były naprawdę dobrym kawałem rzemiosła. Sens najlepiej odda parafraza powiedzenia: Wykonanie dobre, tylko pomysł spieprzony. I tym sposobem powstały miecze dobrej jakości wykonane z odpowiedniego materiału i odpowiednimi technikami. Jednak zupełnie nie nadają się do walki, a nawet są szkodliwe dla zdrowia. Są przeciążone, masywne - przez co i sztywne jak beton. Piszę oczywiście o "Starych Zulach" i "Aladynach", które mają już swój rozdział (nawiasem mówiąc bardzo ważny) w historii RR dawno za sobą. Jeśli stałeś się jakimś trafem posiadaczem takiego miecza i miałeś nadzieję trochę powalczyć to nie martw się. Po odchudzeniu i wymienieniu jelca oraz głowicy można zejść do jakiś sensownych parametrów. Tylko po co przepłacać? Do tej kategorii dorzucam jeszcze śmiało tzw. "Czechy" czyli miecze czeskich producentów - Wacław Hurdalek oraz Wincenty Drapal. W czasach zuli i aladynów były szczytem lansu. Ważyły dużo mnie, lepiej wyglądały. To, że były wycinane ze stali resorowej i szlifowane jakoś się wtedy nie liczyło. Bo to bardzo dobra jakościowo stal była i wiele wybaczała. Dziś już za ciężkie i za sztywne, zniknęły z polskiego rynku już niemal całkowicie.

Zbliżamy się do mieczy nadających się do walki, jednak z niektórych powodów kuleją. Na pierwszy ogień idzie HUSAR, czyli Sylwester Tylko. I choć wiem, że to dla wielu uczestników RR jest to nr 1 to uważam że miecze pana Tylko za nic szczególnego. Po prosto kawałek porządnego rzemiosła za przyzwoitą cenę. Przyznam szczerze, że od ostatniej wersji wpisu (sprzed ponad 2 lat) duża poprawa na plus we wszystkich aspektach. Zbrocze dociągnięte do końca, waga bardziej sensowna oraz estetyka jakby ładniejsza ;-) Do tego znakomity kontakt z rzemieślnikiem. Nie wiem czy to ze względu na indywidualny charakter zamówienia czy po prostu ogólna poprawa jakości, ale efekt jest zacny. Zdecydowanie produkt warty swojej ceny, chociaż nie są to najwierniejsze repliki. Jeżeli ten aspekt nie jest twym priorytetem to się nie zastanawiaj dłużej.

Ostrzożność zalecam przy zamawianiu od pana Dariusza Maciejki (znany niegdyś jako ARMA). Jest to dobry rzemieślnik: solidny i terminowy. Wiem, że pan Darek jest w stanie zrobić dobry miecz, to niestety tylko na zamówienie. Ta jego seryjna produkcja to kaszana. Estetyka na dość wysokim poziomie (pomijając niedokończone zbrocze) to miecze zbyt łatwo wchodzą w drganie, przez co pękają. Zazwyczaj na piórze (1/3 długości głowni od sztychu). Słyszałem opinię, że w wyniku złego hartowania, ale nie potrafię jej zweryfikować. Wyważenie i waga ok ale bez rewelacji. Na plus należy doliczyć rewelacyjny kontakt. Jeżeli nie walczysz zbyt często, ale chciałbyś mieć ładny mieczyk to jak znalazł.

Dużą popularność w RR zdobył sobie chińskiej produkcji miecz Hanwei Practical Single-Hand Sword. Miecz był niemal doskonały dla miłośników walk rycerskich. Parametry miał dobre (ciut sztywny) choć całość psuło niedoszlifowane zbrocze. Dostępny od ręki i tani i z pochwą (tylko, że plastikową...). Niestety jego cena skoczyła niemal dwukrotnie i teraz za te pieniądze nie ma bata. Po co brać taką szkaradę jak bez problemu znajdziesz wypieszczony mieczyk?

Dobrym producentem był Szymon Chlebowski. Postać znana nieco w RR, a bardziej na scenie DESW. Szymon aktywnie walczy dlatego wyprzedza konkurencję doświadczeniem od strony użytkownika. Mój egzemplarz jest niezłym kawałkiem rzemiosła jak na swoją cenę. Niestety producent posiada wiele wad. Bardzo dużo osób zniechęcił do siebie kiepskim kontaktem - realizacji na miecze nie dało się doprosić. Do tego wyprodukował sporo felernych egzemplarzy - z różnymi wadami, o których nie będę się rozpisywał. Chciałem zweryfikować jak to jest naprawdę. Do realizacji zamówienie niestety nie doszło, bo po trzykrotnym przełożeniu terminu przez producenta musiałem zrezygnować z zamówienia. Po tych doświadczeniach oraz rosnącej liczby niezadowolonych klientów bym skłaniał się do odwodzenia potencjalnych zamawiających od zamiaru. Jednak prawdopodobnie nie macie szans się doczekać zamówienia co w dużej mierze rozwiązuje problem. Szkoda, bo wiem że ów rzemieślnik jest w stanie zrobić dobrą broń i być realną alternatywą na rynku.

Taką alternatywą jest pan Mateusz Sulowski. Rzemieślnik jest idealnym wyborem dla tej części, która przywiązuje uwagę do wierności replik. Producent wykonuje miecze zgodnie z zachowanymi egzemplarzami broni średniowiecznej. Jego repliki są identycznie wyważone oraz wykończone względem oryginałów. Chociaż na rynku jest względnie krótko to już zdobył sobie rzeszę fanów.

Na koniec - "Ensifer" Jan Chodkiewicz. Aktywnie walczący (wyłącznie w konwencji DESW). Starannie wykańcza każdy szczegół w swojej produkcji. Choć ostatnio zajmuje się robieniem broni do walk DESW, to na zamówienie zrobi każdy miecz - nawet dla Wiedźmina :-) Należy pamiętać, że odpowiednia jakość to odpowiednia cena.


Jest oczywiście cała gama producentów, których nie opisywałem. Na wstępie zaznaczyłem, że opisuję wyłącznie broń, z którą miałem kontakt umożliwiający mi powiedzenie kilku słów. Dla sprawiedliwości wymienię tutaj pozostałych producentów, ale broń od nich bierzecie na własne ryzyko ;-)
  • Wojciech Szanek - znany powszechnie w RR, mający stałą ilość klientów.
  • “Młody Zul” - syn i kontynuator pracy pana Zulewicza. Broń podobno dobra.
  • Maciej Kopciuch - inicjator serwisu mieczesredniowieczne.pl oraz młody producent na rynku. Specjalizuje się, podobnie jak pan Sulowski, w wiernych replikach.
  • “Gas” - gniewski kowal produkujący również miecze.
  • “Morgan” - miałem broń jego produkcji w łapach, ale zbyt krótko by coś powiedzieć.
To by było na tyle. Wydaje mi się, że nie pominąłem nic istotnego. Jeśli mi się przypomni to ponownie zaktualizuję. Proszę pamiętać, że opinie w tekście są wyłącznie moim punktem widzenia przepuszczonym przez filtr doświadczeń związanych z walką mieczem. Jeśli chcielibyście coś dodać albo dopytać to zapraszam do komentowania.

24 komentarze:

  1. Nie zgodzę z tym co piszesz o Tylce i Chlebowskim... jak wytłumaczyć co półroczne łamanie się "Chlebka"?! Nic tylko wysyłanie i naprawa, bo pieniędzy nie chce zwrócić... za to Tylko: wyważony idealnie, cena na każdą kieszeń, uważam, że wykonanie jest bez zastrzeżeń, miecz się ładnie zbija (a nie tworzy dziwnych zadziorów). I skąd pomysł, że są sztywne? Miałam okazję zrobić parę badań tej broni i okazało się, że stal jest bardzo dobrej jakości ;-)
    Co do Maciejki to... starsze miecze były o wiele wiele lepsze (niestety nie odróżniam, który to ojciec, a który syn, ale chodzi mi o wyroby Pana ojca) ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedź jest w tekście. Z mieczy od Szymona Chlebowskiego trzeba umieć korzystać - nie wolno krawędziować o inne miecze. Nie wiem w jaki sposób korzystasz z miecza ale zakładam, że jak 99% RR, skoro miecz się zbija. W przeciwnym wypadku zadziory powstawały by tylko przez przypadek. Nie jest to właściwy sposób korzystania z tej broni.

      Nie zamierzam tu usprawiedliwiać ani przerzucać winy na kogokolwiek. Cztery lata temu zamówiliśmy od pana Chlebowskiego cztery sztuki broni. Dla porównania - w podobnym czasie kupiłem swojego Hanwei'a (chyba dwa miesiące później a i tak przed sezonem). Tylko jedna sztuka do Chlebowskiego dotychczas się połamała i to w wyniku niewłaściwego użytkowania. Hanwei też pękł z tych samych powodów. Więc wskazywałbym na niewłaściwe użycie broni, bo w naszym przypadku oba połamały osoby, które pożyczyły broń na pokaz - a nie właściciele.

      Sztywność głowni i jakość stali nie ma związku. Z tej samej stali można zrobić bardzo giętki miecz, jaki i bardzo sztywny. To zależy od hartowania. I można zahartować na beton - wtedy stal jest bardziej wytrzymała, ale mało elastyczna. Tak robi pan Tylko. Dla mnie to cechy niepożądane, bo inaczej wtedy miecz pracuje i przy moim stylu walki jest większe ryzyko połamania głowni.

      PS. Należy też mieć na uwadze, że miecze to wyrób rzemieślniczy i każdemu może zdarzyć się gorszy produkt, więc na próbie jednej broni nie ma co oceniać rzemieślnika.

      Usuń
    2. Niestety się z Tobą nie zgodzę ;-) miecz od Chlebowskiego użytkowany zgodnie z przeznaczeniem, w dodatku w większości na pokazach...\

      Co do hartowania pana Tylko.. miecz, który posiadam(y) jest bardzo sprężysty i elastyczny ;-) każdy różnie trafia, ale chyba opinia mieczy Pana Tylko nie wzięła się sama z siebie, prawda?

      Usuń
    3. Było by nudno gdybyśmy wszyscy mieli takie same zdanie :-)

      Być może pan Tylko poprawił technologię produkcji odkąd walczyłem ostatnio jego bronią. Robi miecze dosyć dobre i w przystępnej cenie - to jego metoda na sukces. Do tego broń dostępna od ręki i bardzo dobry serwis - kontakt z klientem, reklamacje itp. A to też bardzo ważne.

      Wkrótce odbieram broń od pana Chlebowskiego i zobaczymy co się zmieniło.

      Usuń
  2. Po pierwsze nikt z tych ludzi wymienionych tu nie zrobi dobrego miecza ponieważ nie da rady Hartować stali w domowych warunkach jest to proces skąplikowany i wymaga maszyn za 600 tys cały proces jest badany maszynowo i trwa parę godzin ,,, polecam Piotra K. mam jego miecz już 4 lata nie luzuję się nie łamie jest dobrze wyważony nie trzeba nim krawędziować walisz jak siekierą , niedługo Piotr będzie miał stronę internetową więc na pewno uklasyfikóje się na szczycie wśród tych amatorów ,,, jeśli ktoś chce zobaczyć jego stronę pisać podam linka ,,strona już jest w budowie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd założenie, że w/w hartują stal w domowych warunkach?
      Druga sprawa, która mnie zastanawia - jak hartowano stal 500 lat temu bez maszyn za 600 tysięcy?

      Określenie amatorzy też nie do końca trafne, bo niektórzy z tych panów się utrzymują z produkcji mieczy. Niemniej jednak z niecierpliwością czekam na adres i info o panu Piotrze K. (tutaj moja prośba o podanie pełnego nazwiska to zrobimy od razu promocję; dwa, że pisanie w ten sposób nazwiska wygląda jak z kroniki kryminalnej - a tego przecież nie chcemy)

      Im więcej producentów na rynku tym lepiej :-)

      Usuń
    2. mógłbyś podać namiar na p. Piotra?

      Usuń
  3. Ja oraz znajomi bardzo chwalimy sobie miecze Pana Tylki, naprawdę bardzo solidna jakość w bardzo przystępnej cenie. Obecnie każdy jego miecz jest coraz lepszy, zamówiliśmy niedawno 2 jedynki i są świetne: przyzwoite wyważenie, dobra estetyka i waga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam miecz od Pana Chlebowskiego, moi koledzy też. Uważam, że to najlepszy miecznik w Polsce, a przerabiałem już wiele produktów rozmaitych rzemieślników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również go wysoko cenię. Chociaż nie uważam go za najlepszego, ale na pewno ma potencjał. Szkoda, że psuje go problemami z dotrzymaniem terminów i kontaktem.

      Usuń
  5. Co do artykułu piszący go miał dużo racji ,,że nie warto kupować mieczy od osób typu Aladyn czy kosiarz knives gdyż są to ludzie chorzy psychicznie, grzeją oni głownie w piekarnikach kuchennych lub mikrofalówkach,ich wyroby stwarzają zagrożenie dla życia lub zdrowia ,gdyż łamią się jak zapałki ,,, ale co do Husara jego miecz jest już bardziej solidny i za te 500 zł jestem z niego zadowolony za taką cenę to nawet repliki z plastiku by się nie kupiło .

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale są jeszcze gorsi partacze nie wspomnieni w tym artykule a trzeba o nich napisać żeby nikt nie wydał pieniędzy w błoto ,, przestrzegam waz przed Kuznia Rycerska Sylwester Pękul miecz który dostałem to była jakaś masakra miał być jednoręczny a ważył chyba z 2 kilo nie mogłem go utrzymać w ręku próbowałem drugą ręką jakoś się nim zamachnąć gdy tak uderzałem nim parę razy o drzewo 1 ,1,2 dzień 3 dnia już nie wytrzymał głownia lezała na ziemi a ja trzymałem samą rękojeść w rękach ,na dodatek głownia była w jakimś smarze cały się ubrudziłem ,, po próbie dzwonienia do Kuzni nikt nie odbierał zaczełem pisać na e mail ale żadnej odpowiedzi nie otrzymałem .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznę od tego, że wpis jest trochę nieaktualny. Trochę się sytuacja zmieniła.

      Doświadczenie w temacie podpowiada mi, że kupno nowej broni poniżej 400 zł nie ma sensu, gdyż zwyczajowo takie coś nie będzie się do niczego nadawać (poza powieszeniem nad kominkiem, chociaż i tu gusta są różne). Dlatego z góry odradzam wszystkich para-producentów broni, nawet jeśli zarzekają się, że ich miecze są do walki.

      Usuń
    2. Polecam stronę http://mieczesredniowieczne.pl/wspolczesne-miecze-turniejowe/ Jak również kilka innych artykułów dla tych, którzy chcieliby replikę miecza do kolekcji, a nie do walki. Zwłaszcza ten o błędach we współcześnie kutych mieczach.

      Usuń
    3. Jak najbardziej również polecam cały serwis, wielokrotnie już linkowany u mnie :-)

      Usuń
  7. Marek Zulewski robi miecze w przystępnej cenie i z bardzo dobrej stali.
    Zawsze był ze mną szczery jeżeli chodzi o stal i nigdy mnie nie naciągnął.
    Korzystałem z jego usług ponad 12 lat kupując od niego miecze, żeleźce, groty do włóczni i w tym czasie pękły mi zaledwie 3 miecze.
    Pisze "zaledwie", ponieważ bardzo dużo z nich korzystałem - 3 razy w tyg. treningi (zawsze walczyłem stalowym mieczem), w sezonie co tydzień pokazy lub turnieje.
    Jedynie wykończyć zawsze musiałem sam (okładziny, ew. doszlifowanie)., ale miecz który służy 3-4 lata przy ciągłej eksploatacji to moim zdaniem dobra broń.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. http://www.metaloplastyka.info.pl/pomorskie/kowalstwo-artystyczne-leszek-zulewski-kuznia-art.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmm..., nie chcę nic mówić ale wypadało by zrobić aktualizację strony. Od 2015 mija już 2 lata, a ja bym chciał wiedzieć czy podani kowale są dalej godni polecenia.
    ps. jak na razie walczę mieczem długim Hanwei Practical Hand and a half sword (110 cm) i póki co jestem zadowolony, ale planuję w przyszłości kupić dłuższy miecz (130 cm) i wolałbym się nie zrazić źle wybranym przezemni kowalem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo patrząc na opis ja bym ''na sucho'' wyróżnił 3 kowali godnych uwagi:
      -Sylwester Tylko
      -Szymon Chlebowski
      -Jan Chodkiewicz
      Ale to tylko moja opinia, nie kupowałem od nich i nie mam pojęcia jak wykonują miecze. Dlatego prosiłbym o małą aktualizację strony.
      Pozdr.

      Usuń
    2. Dlatego własnie podałem w pierwszej kolejności informację, że tekst jest stary.

      Sytuacja się trochę zmieniła. Szymon Chlebowski nie robi już mieczy, za to jest kilka innych. Nie wiem czy dam radę zaktualizować w najbliższym czasie.

      Usuń
  10. Rok temu kupiłem miecz od p. Aladyna czy jak mu tam. Koszt samego miecza wg moich wskazówek (miecz wczesnośredniowieczny, chciałem, żeby był historycznie zgodny) kosztował mnie ok 1600zł... Był ostrzony do cięć. Przy uderzeniu w butelkę po pepsi z wodą... klinga się odkształciła (wygięła, skręciła)... napisałem do jegomościa z zapytaniem czy naprawi mi miecz (pisałem w grudniu 2016) i odpowiedział, że w lipcu może znajdzie czas... no cóż... miecz nie zniósł spotkania z butelką... strach pomyśleć co stałoby się gdyby natrafił na okutą tarczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż ciężko uwierzyć, że butelka załatwiła miecz. Jednak jest to możliwe jeśli głownia zostanie źle zahartowana albo nadmiernie wyszlifowana.

      Usuń