czwartek, 19 grudnia 2013

Podszewki

Podszewki, podszewki… Znaleźć  dzisiaj coś na kramie z „odzieżą historyczną” co nie ma podszewki graniczy z cudem. Dosłownie wszystkie ciuchy są czymś podszyte. Patologia się tego stopnia, że w mentalności RR uchodzi to za aksjomat. Pora trochę powalczyć ze smokiem i dołączyć do krucjaty przeciwko podszywaniu wszystkiego. Bo nie ja pierwszy rozpocząłem temat. Dlatego polecam wpis projektu Volk.

Przy szyciu/kupowaniu ciuchu, pamiętaj rekonstruktorze młody, że podszewka:
  1. Nie zawsze
  2. Nie cała
  3. Nie wszystko się nadaje
Niech te trzy zasady będą nowym credo. A uzasadnienie znajdziecie w rozwinięciu wpisu.

Jak to było z tymi podszewkami?


Generalny obraz tego o czym chce dziś napisać opisał projekt Volk. Szkoda, że autor nie rozwinął tematu, ale dobre i to. Przede wszystkim należy pamiętać, że wszystko w średniowieczu musiało spełniać podstawowy warunek – musiało działać. Możemy przez to rozumieć praktyczność, a wręcz nawet pragmatyzm. Z wyjątkami w modzie dworskiej. Sprowadzając to do naszych potrzeb należy sobie zadać pytanie: jaką funkcję ma mieć podszewka?

Większość z automatu wypali „żeby nie gryzła” ale to typowy błąd myślowy przy rekonstrukcji. Żeby to miało ręce i nogi, a nie było wynikiem twórczości radosnej należy zastanowić się z perspektywy osoby żyjącej w średniowieczu, a nie „tu i teraz”. Przede wszystkim, więcej materiału to większy koszt. Chyba nie muszę przypominać, że w czasach bez fabryk i maszyn to wszystkie rzeczy robione były ręcznie. To przekłada się na cenę, bo praca ludzka jest znacznie bardziej czasochłonna. A czas to pieniądz.

Jeśli z tym pieniądzem było niewesoło to dwa razy więcej materiału oznacza dwa razy większy koszt (który i tak jest niemały). Więc warto się zastanowić nad sensem podwójnego płacenia, skoro nie jest to konieczne. A kiedy nie jest to konieczne? Odpowiem, że zazwyczaj nie jest to konieczne. Nasz ciuszek spodni nie będzie nas „gryzł”, gdyż mamy warstwę bielizny na sobie. Skoro i tak nosimy bieliznę to dodatkowa warstwa lnu na podszewkę jest zwyczajnie zbędna. A skoro jest zbędna to po co płacić?

W ten sposób można przeanalizować każdy rodzaj odzieży i w znacznej części przypadków możemy zrezygnować z podbijania. Zabawa zaczyna się w momencie, gdy podszewka jest potrzebna, czyli będą to np. stroje dworskie. Tu dochodzimy płynnie do drugiej zasady, czyli czy podkładamy cały ciuch?

Podszewki były (o ile w ogóle) w okresie średniowiecza używane dość wybiórczo. Oznacza to, że podszywano głównie miejsca, w których można było taką podszewkę dostrzec. Będą do mankiety rękawów, dekolty, okolice rozporków czy dolne części sukien, etc. Dość rzadko spotyka się podszewkę wszytą na całości ciucha (co dzisiaj jest standardem rekonstruktorskim). Tak świadczą badania archeologiczne.

Są oczywiście też praktyczne aspekty. Tutaj znowu nawiążę do kosztów. Jeśli podkładamy szatę bardzo drogim jedwabiem to ten skrawek gdzie widać podszewkę to po co kupować kilka razy więcej materiału i płacić za to fortunę skoro „i tak nie widać” (rany, jak ja „kocham” te zdanie…). Chociaż dzisiaj to synonim cwaniactwa i lenistwa to jednak w pewnych sytuacjach trudno się z nim nie zgodzić. Na przykład w powyżej opisanym.

Innym argumentem jest fakt, że pełna podszewka oprócz podwójnej ceny jest też podwójną wagą. Obfite robe uszyte z kilku metrów bieżących czy płaszcz z pełnego koła swoje ważą i bez podbicia. Zakładając, że właściciel nosi do tego resztę niezbędnej odzieży to waga naprawdę daje się we znaki. Jeśli podszewki damy wyłącznie ma miejsca „newralgiczne” to baba z wozu, koniom lżej.

Skoro już jesteśmy pewni, że podszewki potrzebujemy i wiemy gdzie jest ona niezbędna należy się zastanowić jakiego materiału użyć. Generalnie jest sens tylko w dwóch przypadkach. Ciuch ma być praktyczny albo estetyczny. W tym zagadnieniu polecam wpis częściowo zahaczający o tę tematykę z blogu U Owki.

Przez praktyczność rozumiem to, czy dany ciuch sprawdza się w „boju”. Płaszcz ma być ciepły: chronić przed wodą i wiatrem. Zatem len nie będzie się nadawał, gdyż jest to włókno roślinne, które nie chroni przed wiatrem i chłonie wodę. Wełna ma za zadanie chronić owcę przed warunkami atmosferycznymi, więc zarówno przed wodą jak i wiatrem. Skoro owcy pomogła to i człowiek będzie miał taki sam pożytek.

Po doświadczeniach tegorocznego „Gruwnaldu” jestem skłonny twierdzić, że podbijanie płaszcza lnem to skrajna głupota. Z racji tego, że cały czas padało to i grubą wełnę przemoczyło. Len naciągnął wody i do końca imprezy nie chciał puścić. Wełna zaś była sucha po kilkudziesięciu minutach spędzonych w namiocie. W rezultacie nosiłem płaszcz na lewej stronie. Dlatego jeśli dbacie o swoje zdrowie to marsz wypruć to świństwo z płaszcza. Podobna sytuacja będzie z kapturami, szatami wierzchnimi, nogawicami itp.

Drugi aspekt, czyli estetyczne oblicze podszewki. Tutaj też warto się porządnie zastanowić, bo byle len to raczej mało upiększa ciuch. Przypomnę, że rycerstwo nie bez kozery było stanem wyższym i wiązało się to również z sytuacją materialną. Dzisiaj również powinniśmy o to dbać zważywszy, że dostęp do luksusowych tkanin jest znacznie lepszy niż 500 lat temu. Warto szarpnąć się na te pół metra jedwabiu czy choćby materiał haftowany czy drukowany. Efekt będzie znacznie lepszy bo pamiętajcie, że diabeł tkwi w szczegółach.


Tak więc na koniec z tego wpisu zapamiętajcie tylko trzy rzeczy. Że podszewka to:
1.    Nie zawsze
2.    Nie cała
3.    Nie wszystko się nadaje

13 komentarzy:

  1. Poproszę jakieś dokładniejsze informacje na temat badań archeologicznych. Bo jak na razie ten artykuł to dość swobodna interpretacja. Po drugie artykuł mówi o średniowiieczu, a przez całe średniowiecze stroje i mody się zmieniały. Generalnie ten artykuł udawadnianie czegoś na siłę. Zdaje sie dyskutowano na ten temat wiele razy. Tak przy okazji , jeden z niewielu zachowanych ubiorów ze średniowiecza, pourpoint Charlesa de Blois, ma podszewkę całą. Podyskutować można, ale sugerować się tym artykułem w rekonstrukcji nie polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Igorze, masz rację. Luźna forma tego artykułu ma być drogowskazem, a nie punktem wyjściowym rekonstrukcji. Zresztą to jest blog, a nie monografia. Wszak zawartych tu konkretów (poza tymi które można wywnioskować na logikę) niewiele. Warto zadać sobie pytanie - co wiesz o podszewkach? Okazuje się, że tak naprawdę nie ma wielu informacji na ten temat.

      Przeczytaj proszę komentarze Lutobora, bo zawierają część odpowiedzi.

      Co do badań archeologicznych to powołuję się na wykłady pani dr hab. Drążkowskiej, która miała okazję zajmować się konserwacją odzieży z tego okresu. O ile dobrze się orientuję to pani doktor nie wydała jeszcze monografii na ten temat. Niemniej jednak uzupełnię wpis o źródła w przyszłości.

      Usuń
    2. PS. Jak wyobrażasz sobie uszycie ciucha watowanego bez podszewki? Podobnie jak w przypadku przeszywanicy - podszewka musi być. Nigdzie nie twierdzę, że teraz wszyscy mają rezygnować z tego elementu. Radzę tylko, żeby dobrze się zastanowić nad sensem podszywania każdego ciucha co obecnie ma miejsce w RR i jest błędem.

      Usuń
  2. Nie chcę szczuć i łapać za słówka, ale chętnie przejrzałbym jakieś poświadczenia archeologiczne na podszywanie całych ciuchów - z wyszczególnieniem sukni/tunik i nogawic. Znam podszywane płaszcze i kaptury - to jest zrozumiałe bo te ciuchy miały z założenia chronić przed wiatrem, a jak powszechnie wiadomo - co dwie warstwy to nie jedna. Co nie znaczy jednak że wszystkie kaptury i wszystkie płaszcze podszywano.
    Nie wspomniałeś o konstrukcyjnych aspektach podszewki - dublety podszywano chyba zawsze, ciuchy luźniejsze - niekoniecznie. Podszewka ma też znaczenie w miejscach bardzo pracujących jak krawędź poły stroju zapinana na guziki - tu często znajduje się ślady podszewek.
    Dotarłeś do jakichś statystyk badanych materiałów? Typu jaki udział miały stroje podszywane? Gdzieś coś przewinęła mi się wzmianka, że z wczesnego śrw. znane jest 1 (słownie: jedno) poświadczenie podszywania stroju. W którymś wikińskim pochówku królewskim.
    Ogólnie z obserwacji środowisk rekonstrukcji różnych okresów średniowiecza z czasem doszedłem do wniosku że wcześniaki lepiej ogarniają temat braku podszewek w odzieży. Albo to samodziałowe szycie albo ogarnięci rzemieślnicy.. Albo brak ogarniętych rzemieślników w okołogrunwaldzkiej reko i wciskanie teatralnych kostiumu całym rzeszom (przepraszam za wyrażenie) "rekonstruktorów".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ad. 1
      Wpis uzupełnię o źródła i na konkretnych przykładach postaram się udowodnić przynajmniej część argumentów. Zdaję sobie sprawę, że bez nich notka jest dosyć miękka. Aczkolwiek z góry uprzedzam, że z podszewkami całych ciuchów będzie ciężko, co zresztą w tej notce staram się zaznaczyć.

      Ad. 2
      To prawda, pominąłem ten aspekt. Nie wydaje mi się jakoś istotnie ważny dla całości, gdyż łapie się to pod fragmentaryczne podszywanie ale wzmiankę faktycznie warto dodać.

      Ad. 3
      Statystyk ani zestawień nie mam. Nie kojarzę tego wikińskiego artefaktu, o którym piszesz. Generalnie jak kojarzę to wszystkie zachowane tuniki, o których czytałem były bez podszewki. Taka sytuacja.

      Ad. 4
      Co skrupulatnie nadrabiają używaniem jakiś dziwnych form przeszywanic, których istnienia nie podpiera nawet najlichszy dowód ;-) Każda epoka ma swoją piętę achillesową, bo jesteśmy tylko ludźmi.

      Usuń
  3. @Igor, tych ciuchów poza pourpointem ChdB troche sie zachowało, nie przesadzajmy... poza tym oczywiście że rzeczony pourpoint był ubiorem watowanym. Widziałeś kiedyś watowańca z jednej warstwy? Czy nie jest to trochę takie... ekhm... selbstverständig?
    Mody się zmieniały - tak. Stroje się zmieniały - tak. Przez całe średniowiecze - tak. Ale wśród dworzan, reszta społeczeństwa ubierała się w dość konserwatywny sposób.

    OdpowiedzUsuń
  4. A jakie są te znane z wykopalisk archeologicznych podszewki? przyznam szczerze że jestem bardzo zainteresowanym a nigdy nie spotkałem się z informacją iż dany ciuch był w podszewkę zaopatrzony (mówię tutaj o IX - XIV w). I zazwyczaj jest to motywowane procesami podepozycyjnymi raczej niż brakiem podszewki w oryginalnym ubraniu... Tym chętniej zobaczę jakieś przykłady częściowego wszywania podszewki w ubiór, nie idącego za wykrojem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta-dam:
      Jedwabny płaszcz z krypty Wielkich Mistrzów w Kwidzynie, XIV-XV w.
      "Z układu w trumnie wynikało, że były to najprawdopodobniej fragmenty płaszcza wierzchniego. Romby wykonano z różnokolorowych tkanin z pięknymi ornamentami kwiatowymi i geometrycznymi. Każdy z nich podszyty był jedwabną podszewką, których były trzy rodzaje."
      http://ioh.pl/artykuly/pokaz/tajemnica-tkana-jedwabiem,1070/

      Usuń
    2. Jedwabny płaszcz Wielkiego Mistrza jest dosyć mało miarodajny jako źródło na CZYJEKOLWIEK ubranie, nie uważasz? Poza tym nie udowadnia on żadnej z stawianych przez Ciebie tez... dlatego dopytuję dalej o jakieś dowody :).

      Usuń
    3. Jest bezsprzecznym dowodem na używanie podszewek w średniowieczu w bardzo bogatych strojach mody dworskie. Wydaje mi się, że to jest bardzo mocne źródło na odtworzenie ubrania Wielkiego Mistrza :-)

      Jestem świadomy, że to praktycznie nie jest żadną miarą, bo takich płaszczy by musiało zachować się kilka tysięcy, żeby mówić o jakichkolwiek tendencjach. Ale to się nie stanie. Trzeba zadowolić się tym co jest z zachowaniem zdrowego rozsądku.

      Niemniej jednak prosiłeś o jakiekolwiek znane podszewki z archeologicznych badań, więc wrzuciłem coś z pamięci, co łatwo było mi wyguglać. W każdym razie masz wskazówkę, że coś takiego było. Jeśli chcesz to masz jakiś (marny bo marny ale zawsze) punkt wyjścia do własnych poszukiwać albo możesz poczekać aż coś wygrzebię i wrzucę na bloga.

      Usuń
    4. Jasne, jasne - to był mój skrót myślowy. Postulujesz po prostu w swoim artykule kilka tez - wszywanie podszewki tylko przy mankietach, rozcięciach etc i popierasz to danymi wykopaliskowymi ponoć i nie wiem właśnie skąd ten pomysł, bo ja się z tym nie spotkałem. Jasne, podszywa się okolice rozporków i rozcięć (chociażby w koszulach, tych dzisiaj szytych, można by próbować zanalizować to w koszuli z Viborg) ale to wynika raczej z przyczyn technologicznych. Z drugiej strony można te miejsca wzmacniać inaczej, na przykład klapkami (por koszula z Skjodelhamn) lub inaczej (znane z XIX wieku techniki wzmacniania wszywkami w kształcie serca).

      Teraz po uściśleniu dopytuję powtórnie - o jakieś przykłady na które się powołujesz pisząc że często tak (tj. wszywano częściowo podszewkę) robiono. No chyba że wzorujesz się na nowożytnej odzieży grobowej (tak mi opiniami p. Drążkowskiej zalatuje). A to już inna sprawa... wróćmy do średniowiecza :).

      Usuń
    5. Wiadomo, że dr Drążkowska zajmuje się głównie nowożytną odzieżą funeralną (XVII-XVIII w.), jednak prowadząc wykłady twierdziła, że tendencja niepełnej podszewki jest również charakterystyczna dla odzieży średniowiecznej. Pani archeolog również nie raz miała do czynienia z takimi zabytkami, więc chyba ma podstawy tak twierdzić.

      Z drugiej strony takie używanie podszewki wydaje mi się logiczne i nie zawsze jest sens podbijania pełnego ciucha -> o czym pisałem w notce. Jednak jak pokazuje doświadczenie logiczna dedukcja nie zawsze zgadza się z prawdą historyczną, więc nie ma co popadać w hura-optymizm.

      Niestety na przykłady musicie jeszcze trochę poczekać, aż dokopię się do materiałów (nie mam pojęcia gdzie są), a doba niestety nie jest z gumy i ma tylko 24h. Żeby trzymać rękę na pulsie możecie polubić profil na FB albo dodać kanał RRS albo zasubować inny sposób :-)

      Usuń
    6. No właśnie też chodziłem an ten wykład, ale jakiegoś kategorycznego stwierdzenia co do podszewkowania w opisywany przez Ciebie sposób nie pamiętam. Poza tym dr. Drążkowska w ogóle nie uwzględnia higienicznej funkcji podszewki, jako dodatkowej bariery pomiędzy ciałem a ubiorem, a moim zdaniem jest to bardzo ważny powód wszywania podszewek, zważywszy na to jak problematyczne jest czyszczenie odzieży.

      Z podszewką w materiale archeologicznym jest ten problem iż się najzwyczajniej nie zachowuje (tak dobrze jak wełniane/jedwabne części ubioru). Z drugiej strony mamy ikonografię, która nie pokazuje takiego sposobu wszywania podszewki o jakim piszesz. Na przykład nie spotkałem się z podszewką 'tylko przy mankietach' lub podobną. Podszewka, jeśli już niepełna, zawsze idzie za wykrojem. Na przykład spotyka się dublety z podszewką tylko na korpusie (i raczej ogólnie w tą stronę, nie odwrotnie).

      Lajka na fejsie już mojego masz ;) zatem niecierpliwie czekam na te materiały ;).

      Usuń